sobota, 6 marca 2010

Tunelowe początki


Przeglądałam ostatnio swoje notki i doszłam do wniosku ze jest tu strasznie mało moich osobistych odczuć.

Moja przygoda z Tunelami zaczęła się w dość dziwnym miejscu jak i czasie. Byłam na wakacjach u kuzynki w Cieszynie. Po południu nie miałam, co robić, więc wybrałam się z ciocią do pobliskiego pub'u. Były to akurat imieniny mojej cioci. Jednym z prezentów była gruba książka z zieloną, ujmująca okładką. Przyjrzałam się książce i odłożyłam ją do torebki. Jednak jakaś dziwna siła pchała moją rękę w stronę papierowej, kolorowej torebki. „W towarzystwie nie wypada czytać” powtarzałam sobie w myślach. Niestety, albo stety książka była silniejsza niż moje myśli. Przeczytałam jedną stronę. Och… po powrocie do domu czytałam i czytałam. Podkradałam cioci książkę. Musiałam ja szybko przeczytać. Przed wyjazdem musiała być skończona.

Po powrocie do Wrocławia pobiegłam do Empiku i zakupiłam 2 tom. Och… ta adrenalina! Każde miejsce do czytania było dobre. Autobus 107 mknący przez wrocławskie uliczki do celu. Szkolna ławka. Szkolne boisko. Dom, poczekalnia u lekarza etc.

Jak zakupiłam 3 tom opisałam w pierwszej notce. Nauczyciele wybaczyli mi duchowa nieobecność na lekcjach. Wystarczyło raz zgłosić się do odpowiedzi by mieć 45 minut wolnego od nauki, by móc zatracić się w lekturze (oczywiście pod warunkiem, że ktoś z klasy mi jej nie podkradał pod pretekstem obejrzenia okładki). Tak… Dobrze wiedziałam, że nie tylko ja uwielbiam tą książkę. Tak już chyba zostanie. Czekam na 4 tom. Tymczasem otchłań spoczywa sobie na mojej polce miedzy najnowsza ksiązką Dan’a Brown’a, a dwoma tomami słownika polsko-rosyjskiego i rosyjsko-polskiego. Wesoło-smutny klaun z porcelany ubrany w fikuśny czerwono-zielony strój pilnuje mojego skarbu. Tak, pilnuje go pieczołowicie ;)

Zapowiedź 1 częsci serii

0 komentarze:

Prześlij komentarz