Mam dla was wywiad z autorami. Troszkę stary no ale... Miłego czytania !
1. Jak Panowie wpadli na pomysł opisania tych niezwykłych przygód czternastoletniego Willa?Roderick: Brian i ja rozmawialiśmy o przygotowaniu wspólnego projektu od 1980 roku, gdy poznaliśmy się na uniwersytecie, ale nasze kariery rzuciły nas na zupełnie inne ścieżki życiowe. Moja praca w finansach wymagała spędzania w biurze niewiarygodnej liczby godzin i nie pozostawiała zbyt wiele czasu na cokolwiek innego, nawet dla rodziny. Poprzez lata Brian zajmował się sztuką – malarstwem, rysunkiem i filmem – więc spotykaliśmy się często na wystawach jego prac. Podziwiałem go, ponieważ trzymał się tego w co wierzył, podczas gdy ja wybrałem karierę, która nie przynosiła mi specjalnej satysfakcji.
Brian: Pamiętam, że na początku lat 90-tych zaczęliśmy spisywać wspólne pomysły na scenariusz komedii, ale dopiero w 2001 roku, gdy Roderick został zwolniony, mieliśmy wreszcie szansę, aby popracować wspólnie. W pierwszym kwartale 2003 roku napisaliśmy razem scenariusz filmowy i była to tak wspaniała zabawa, że oboje postanowiliśmy rozpocząć kolejny wspólny projekt.
Właściwie to żona Rodericka zasugerowała, abyśmy napisali książkę dla dzieci. Zrobiła to pewnego wieczoru w wrześniu 2003 roku, gdy byłem na kolacji w ich domu. Muszę przyznać, że żaden z nas nie myślał o tym wtedy zupełnie poważnie. Spodobał się nam jednak plan wydania własnymi siłami napisanej przez nas książki i możliwość kontrolowania wszystkich aspektów tego procesu, w szczególności design’u okładki czy ilustracji. Wejście do głównego nurtu wydawniczego nie było dla nas priorytetem, ponieważ zdawaliśmy sobie sprawę jakie to trudne. Chcieliśmy po prostu wydać książkę, z której moglibyśmy być dumni. Nawet gdyby sprawy nie potoczyłyby się dla nas tak pomyślnie, oboje bylibyśmy bardzo zadowoleni z tego, co udało się nam wtedy osiągnąć.
Roderick: Na początku rozmawialiśmy z Brianem o pomysłach na główny wątek „Tuneli”. Kilka tych konceptów udało się połączyć i odkryliśmy, że wymyślać kolejne mogliśmy praktycznie bez końca. Książka zawładnęła naszym życiem. Postać Willa Burrowsa wymyśliłem, gdy kopałem w ogrodzie bardzo starego, rozpadającego się domu, który mam na wsi. Mój siedemdziesięcioletni sąsiad, który całe swoje życie mieszka na tej samej ulicy, przyszedł do mnie pewnego dnia i zaczął opowiadać o tunelu, który, jak twierdził, biegł od piwnicy pod moją kuchnią aż do pobliskiego kościoła. Nigdy nie znalazłem tego tunelu, ale obraz biegnącego w tunelu Willa już grzechotał w mojej głowie.
Brian: Powiedziałem Roderickowi o wydarzeniu, które spotkało robotników naprawiających drogę w Liverpoolu. Ku swojemu zdziwieniu dokopali się oni do podziemnego tunelu, który miał nad sobą brukowaną ulicę. W dzielnicy Edge Hill w Liverpoolu, niedaleko miejsca, w którym dorastałem, jest ogromna sieć podziemnych tuneli wykopanych przez Josepha Williamsona na początku XIX wieku. Nikt do końca nie wie dlaczego je wykopał, a wszystkie mapy przedstawiające ich sieć zaginęły w tajemniczych okolicznościach. Przez jakiś czas igrałem z pomysłem „tajemniczej ulicy”, ale kiedy połączyłem to z wizją Willa Burrowsa stworzoną przez Rodericka, historia „Tuneli” nabrała kształtów zaskakująco szybko.
2. Czym różni się pierwotna wersja „Tuneli” ("The Highfield Mole") od tej, którą można dostać dziś w księgarniach?Roderick: Tak naprawdę nigdy nie policzyliśmy wszystkich zmian. Przez dość długi czas przeglądaliśmy tekst ksiązki z Barrym Cunninghamem z Wydawnictwa Chicken House i na bieżąco wprowadzaliśmy zmiany – w ten sposób narodziły się „Tunele”. Musze przyznać, że możliwość spojrzenia po raz drugi na tekst książki była bardzo wartościowa. Niektórzy twierdzą, że „The Higfield Mole” była zbyt „męska”, ponieważ nie skupiliśmy się w wystarczającym stopniu na emocjach Willa. Wprowadziliśmy więc do tekstu większą liczby opisów myśli i uczuć głównego bohatera, które rozwijają się wraz z wątkiem.
Brian: Podczas tworzenia dialogów byliśmy dla siebie bardzo surowi, ponieważ chcieliśmy, aby były tak naturalne, jak to tylko możliwe. Wydaje mi się, że trochę przesadziliśmy. Podczas reedycji książki przerobiliśmy więc także znaczną część dialogów. Ponadto, zgodnie z sugestią Wydawnictwa Chicken House, dodaliśmy kilka scen, które rozwinęły główny wątek. Było jeszcze wiele innych scen, które chcieliśmy umieścić w powieści, ale książka byłaby wtedy po prostu zbyt długa.
3. Amerykańska wytwórnia Relativity Media chce zekranizować „Tunele”. Czy to jest dobry pomysł? Więcej dzieci powie, że obejrzało „Tunele”, nie zaś, że przeczytało.Brian: Myślę, że to wspaniała wiadomość. W przeszłości pracowałem w branży filmowej, głównie jako Dyrektor Artystyczny, czasem nawet jako aktor. Gdy film wejdzie na ekrany kin, będzie zapewne czymś zupełnie innym niż książka, ponieważ są to dwa totalnie różne środki oddziaływania. Choć zapewne bardzo byśmy chcieli, Rod i ja nie tworzymy scenariusza filmu (który jest pisany przez dwóch nominowanych do Oskara scenarzystów ze Szwecji – Joela Bergvalla i Simona Sandquista). Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że właśnie oni się tym zajmują, ale nie oczekujemy, że będziemy mieli wiele do powiedzenia w trakcie procesu tworzenia filmowej adaptacji. W branży filmowej mamy do czynienia z taką postawą – „Weźcie tego pisarza z planu! Znów nam przeszkadza!”. Naprawdę potrafię zrozumieć taki punkt widzenia.
Roderick: Kiedy piszemy, staramy się skupić zarówno na aspekcie opisowym, jak i wizualnym – więc reżyser może łatwo przetłumaczyć książkę na język ekranu. Byliśmy bardzo podekscytowani, gdy ktoś wspomniał o tym, że Russell Crowe mógłby zagrać Wujka Tama. Myślimy, że byłby idealny w tej roli. Być może to tylko plotka, ale pomogła się nam zorientować, że pisząc powieść, tworzone przez nas postacie grawitowały wśród aktorów, którzy naszym zdaniem zagraliby je najlepiej. Z łatwością wyobrażaliśmy ich sobie podczas tworzenia opisów bohaterów książki, a nawet słyszeliśmy ich głosy podczas układania dialogów. Na przykład Ralph Fiennes jak Dr Burrows czy Johnny Depp jak Crawfly.
4. Nadchodzi druga część podziemnych przygód Willa - "Tunele. Głębiej", czym się będzie różniła od części pierwszej? I czy powstaną kolejne części?Roderick: To naprawdę wspaniałe, że mieliśmy szansę kontynuować historię w „Tunelach. Głębiej” (tytuł oryginalny „Deeper”), pracować znów z naszymi przyjaciółmi (bohaterami pierwszej książki!), a także przedstawić nowe postacie. „Tunele. Głębiej” to odpowiedni tytuł z dwóch powodów - książka sięga głębiej w emocje bohaterów, a większa część akcji dzieje się aż pięć mil poniżej Kolonii.
Brian: W tej chwili pracujemy nad trzecią częścią podziemnej przygody. Nie wiemy ile książek napiszemy, aby opowiedzieć całą tę historię – może sześć, a może siedem.
5. Zaczęli Panowie współpracę w 2001 roku. „Harry Potter” został wydany w 1997. Czy ogromny sukces tej książki nie sprawił, że Panowie także chcieli napisać swoją powieść fantasy dla dzieci? I jak się Panowie odnosicie do tego, że „Tunele” okrzyknięto spadkobiercą „Harry`ego Pottera”?Brian: Tak naprawdę nigdy nie utrzymywaliśmy, że „Tunele” to kolejna część czegokolwiek. Mogę tylko powiedzieć, że chylimy czoła przed J.K. Rowling. Zainspirowała pokolenia dzieci do czytania jej książek i jest to niebywałe osiągnięcie. Nie jestem pewien czy ktokolwiek jeszcze osiągnie tak fenomenalny sukces. Gdy w szkołach zadaje mi się tego typu pytanie, a ja przyznaję, że nigdy nie przeczytałem książki o Harrym Potterze, wszyscy otwierają usta ze zdziwienia.
Roderick: Gdyby nie Joanna Rowling, ten nagły wzrost zainteresowania literaturą dla dzieci i młodzieży mógłby nigdy nie nastąpić, a my prawdopodobnie nie rozmawialibyśmy teraz. Nasi czytelnicy powinni sami zadecydować czym są dla nich „Tunele”. Nasze historie nie opierają się na magii – próbowaliśmy stworzyć opowieść na udowodnionych naukowo faktach i dodać warstwę tajemniczości i fantastyki.
Inspirację do napisania „Tuneli” stanowiły książki, które wywarły na nas ogromne wrażenie, gdy byliśmy młodzi – „Władca much” Williama Goldinga, trylogia o Tytusie Mervyna Peake’a czy „Wyspa skarbów” R.L. Stevensona.
6. Dlaczego „Tunele”? Czy Panowie lubią wykopaliska?Brian: Gdy byłem mały, jak każde dziecko kopałem doły, licząc, że znajdę jakiś skarb. Muszę przyznać, że schodzenie pod ziemię w równym stopniu przeraża mnie i fascynuje. Zanim moja rodzina przeprowadziła się do Liverpoolu, mieszkaliśmy w Zambii, niedaleko bardzo głębokich kopalń. Do dziś pamiętam, że podczas jednej z wypraw do kopalni przewodnik wziął kamień i wrzucił go do jednego z dołów. Minęły chyba wieki zanim usłyszeliśmy cichy odgłos odbicia kamienia od dna.
Roderick: Gdy byłem z rodziną w Paryżu, zwiedzaliśmy katakumby położone pod miastem. Zobaczyliśmy tam tysiące szkieletów. To było niesamowite. Jestem bardzo zafascynowany podziemiami i kopaniem. Mój prapradziadek, William Buckland, który żył na początku XIX wieku był jednym z pionierów nowej dyscypliny – geologii. Nazwał on pierwszego udokumentowanego dinozaura – Megalozaura. Uczynił to 20 lat przed wejściem słowa dinozaur do codziennego użytku. W dzieciństwie byłem „przesiąknięty prapradziadkiem”, ponieważ mój tata, który sam był bardzo zainteresowany pracami Bucklanda, zabierał mnie do historycznych miejsc w Anglii. Wspólnie szukaliśmy także skamielin na plażach i w kamieniołomach. Miałem ich całkiem pokaźną kolekcję. Gdy byłem w szkole, uczestniczyłem także w wykopaliskach archeologicznych – często znajdowaliśmy fragmenty naczyń i monety.
7. Który z Panów miał większy wpływ na powstanie książki, jej bohaterów i fabułę? Czy nie chcieli Panowie napisać oddzielnych książek?Roderick i Brian: Zawsze chcieliśmy napisać „Tunele” wspólnie. Być może w przyszłości każdy z nas napisze coś samodzielnie, jeśli znajdzie na to czas. „Tunele” są efektem wspólnego wysiłku – wszystko co można znaleźć w książce to wynik naszej bliskiej współpracy.
8. Skąd pomysł napisania książki wspólnie?Odpowiedź w odpowiedzi na pytanie 1.
9. Co było myślą przewodnią w tworzeniu głównych postaci?
Roderick: Nasze postacie starają się, najlepiej jak mogą, aby przetrwać, mimo trudnych warunków, w jakich się znalazły…
Brian: … i są lojalne wobec przyjaciół i rodziny, bez względu na to, jaką cenę muszą za to zapłacić.
10. Jak się Panom udało stworzyć wspólnie powieść tak, by czytelnik się nie zorientował, że jest dwóch autorów? Czego to wymagało?Brian: Przede wszystkim proces tworzenia to „nasza wspólna burza mózgów”. Nie stosowaliśmy zasady, że któryś z nas w konkretnym momencie zajmuje się daną częścią powieści czy danym rozdziałem – wspólnie pracowaliśmy nad każdym, nawet najdrobniejszym szczegółem tej powieści – w ten sposób historia ewoluowała.
Roderick: Nasza współpraca polegała na ciągłej wymianie treści pomiędzy nami. Pracuję na komputerze, Brian wszystko pisze ręcznie. Oznacza to, że wszystko co stworzyliśmy przechodziło z komputera do „realnego świata” i znów do komputera wiele, wiele razy. W czasie tego procesu powstał „trzeci umysł” – coś, co jest częścią każdego z nas, ale jednocześnie istnieje poza nami – w ten sposób zrodził się głos samej książki.
źródło: www.ksiazkatunele.pl